Today is Saturday, 4 february 2012,

Twoje biuro podróży - SCOUT TOUR * Kolonie * Obozy * Wczasy * Wycieczki * Last minute * Paintball * Imprezy integracyjne  * www.scout.com.pl

Oferta
 

KATALOG LATO 2011

pobierz: tutaj

Zapraszamy!

 
Type offer
 
Symbol (kod) oferty:
 
 

Logowanie
 
Newsletter






 
Polecamy on-line
 
 
 
String:
Profile:
 
GaduGadu Skype Call me!
Kliknij i wyślij do nas e-maila
VIII. Między nami wychowawcami

VIII. Między nami wychowawcami

W takim "zakładzie pracy", jakim jest kolonia letnia, rola relacji międzyludzkich jest niewątpliwie największa. Mamy tu bowiem do czynienia z tworzywem żywym, czującym, obserwującym i wyciągającym wnioski. Dzieci jak czuły sejsmograf notują wszelkie konflikty i niesnaski oraz tarcia pomiędzy kadrą. Z wielkim zainteresowaniem śledzą tworzące się stronnictwa, a w swoim zachowaniu i postępowaniu biorą pod uwagę wszystkie korzyści, jakie z tego mogą dla siebie wyciągnąć. Łatwo przechwytują wszelkie napięcia. Dziwimy się, dlaczego akurat wtedy, gdy wśród kadry wybuchają jakieś zatargi, dziwnym zbiegiem okoliczności dzieci również zachowują się niespokojnie, albo nawet arogancko. Napięcie panujące wśród dorosłych udziela się dzieciom i często wyładowują je w postaci jakiegoś aktu swawoli. A gdy weźmiemy jeszcze pod uwagę, że zaabsorbowani własnym konfliktem zazwyczaj ulegamy dekoncentracji, rozluźniamy swą umiejętność obserwacji i przewidywania zachowań dzieci - wszystko staje się jasne.

Jeśli zastanowimy się nad warunkami pracy wychowawcy kolonijnego, stwierdzimy, że jest w nich ogromna wprost ilość czynników z góry narzucających atmosferę napięcia i psychicznego zmęczenia. Ogromna odpowiedzialności, której ciężaru nie da się z niczym porównać, nienormowany czas pracy, czujność i gotowość przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, bez wypoczynku niedzielnego. Do tego dochodzi fakt, że znakomita większość pracowników akcji letniej poświęca na te zajęcia swój urlop, a więc jest już zmęczona całorocznymi obowiązkami. Jeśli praca wychowawcza nie jest ich zawodem, wówczas możemy mówić o zmianie warunków, która w każdym wypadku jest jakimś tam relaksem. Ale przecież większość wychowawców to nauczyciele, przez cały rok mający do czynienia z dziećmi. A przecież praca z dziećmi wymaga przez cały czas dużej dyscypliny w odniesieniu do własnych zachowań. Jak to się dzieje, że w tych warunkach kolonie mimo wszystko odbywają się bez poważniejszych zgrzytów i katastrof, jest tajemnicą wielkiej ludzkiej odporności psychicznej i co tu dużo mówić, ogromnego zamiłowania zawodowego ludzi, którzy potrafią przełamać w obecności dziecka zmęczenie, rozdrażnienie i gniew, potrafią znaleźć w tej pracy taką radość i satysfakcję, że pomimo trudności skłonni są ją podjąć.

Stąd też niezmiernie ważną sprawą na koloniach jest przyjęcie takich zasad współżycia, które sprzyjałyby wytwarzaniu się międzyludzkich więzi, zaś eliminowały lub ograniczały sytuacje konfliktowe. Można by tu wyliczyć trzy typy działania: stworzenie możliwie najlepszych w danej sytuacji warunków życia i pracy, podejmowanie świadomych kroków integrujących kadrę, a także narzucenie pewnych rygorów postępowania i żelazne ich przestrzeganie. Teoretycznie dbałość o te sprawy należy do obowiązków kierownictwa, ale kierownik nie wskóra nic, jeśli będzie działał w odosobnieniu od innych lub wbrew nim. Z drugiej zaś strony rozsądna inspiracja "oddolna" może mieć wcale nie mniejsze szanse powodzenia niż odgórne inicjatywy.

Jeżeli chodzi o warunki życia i pracy dużo tu zależy od warunków zewnętrznych i wyposażenia obiektu. Niemniej jednak, mimo wszelkich trudności finansowych lub lokalowych, wychowawca powinien bezwzględnie mieć zapewnione spanie w osobnym pokoju (może być wspólnie z innymi wychowawcami) z umywalką, lustrem, szafą i innymi akcesoriami niezbędnymi do kulturalnego bytowania. Pamiętajmy przy tym, że nic nie działa tak deprymująco na dzieci, jak widok bałaganu w pomieszczeniu zajmowanym przez wychowawcę. Do obowiązków służbowych wychowawcy należy porządny wygląd, toteż musi on mieć czas na czynności higieniczne z praniem włącznie. Dostęp do pralki to konieczność nie tylko, aby wychowawca miał się w co ubrać, ale aby mógł pomóc i dzieciom w pewnych awaryjnych sytuacjach, jakim jest np. moczenie nocne.

Jak widzimy, newralgiczną sprawą jest tu uzyskanie dla personelu wychowawczego pewnej ilości godzin wolnych, przeznaczonych na czynności porządkowe i wypoczynek. Na dobrze zorganizowanych koloniach jest to osiągalne dzięki temu, że instruktor wf, kulturalno-oświatowy lub wychowawca-zmiennik obejmuje po kolei opiekę nad grupami zapewniając wolny dzień lub choćby część dnia właściwemu wychowawcy. Dobrym sposobem jest też system sprawnych dyżurów poobiednich i nocnych. Opiekę nad grupami na ciszy poobiedniej czy nocnej może sprawować jeden lub kilku wychowawców - reszta w tym czasie może mieć chwilę dla siebie.

Gdy wychowawcy nie mają odpowiednich pomieszczeń mieszkalnych, konieczne jest zapewnienie im jakiegoś kąta do pracy (wypełnianie dziennika itp.) i wypoczynku, chociażby w kancelarii, gdzie mogą napić się herbaty lub kawy. Ważne jest, aby wszystkie te czynności były zalegalizowane - nie będzie wtedy pokus "urywania się" na chwilę od grupy i pozostawiania jej bez opieki. Chociaż jest dla wszystkich jasne, że dzieci nie powinny być same ani przez chwilę, zasada ta często z konieczności staje się fikcją, gdy nie stworzy się możliwości do jej realizacji.

Działania integrujące kadrę wychowawczą wymagają poświęcenia im specjalnego czasu, lecz powinny przebiegać podczas normalnych kontaktów personelu. Decyduje o nich atmosfera zebrań i rad pedagogicznych, wymiany doświadczeń między wychowawcami, demokratyczny tryb podejmowania decyzji programowych (bo w organizacyjnych - praktyczniejsza jest umiarkowana autokracja). Dużą rolę, tak jak i w zespołach dziecięcych, odgrywają zwyczaje i obyczaje tworzące pewną tradycję współobcowania zespołu. Ważnym czynnikiem powodującym zarówno odnoszenie sukcesów, jak i porażek wychowawczych są kontakty między personelem starszym i młodszym, początkującym i doświadczonym. Wzajemna nietolerancja i niezrozumienie, nieposzanowanie cudzych metod, poglądów albo różnic obyczajowych czy nawet dziwactw stanowią częste przyczyny konfliktów wśród personelu.

Bywają wychowawcy, którzy mają wyjątkowy dar budzenia sympatii. Wystarczy, aby przebywali z jakąś grupą nawet kilka - godzin, a już dzieci bardzo się do nich przywiązują. Jest to sytuacja wymarzona w przypadku kontaktów z grupą, nad którą sprawuje się stale opiekę. Trudność zaczyna wtedy, jeśli jest to tylko kontakt przelotny - jakieś zastępstwo, chwilowa zamiana grup, zajęcia instruktorskie, a grupa przy rozstaniu wyraża protest przeciwko powrotowi do stałego wychowawcy. Jeśli ten ostatni jest mniej popularny lub pozostaje aktualnie ze swą grupą w stanie jakiegoś konfliktu - dochodzi czasem do otwartych manifestacji w rodzaju: "my-nie-chce-my na-szej pa-ni, tyl-ko pa-na od wu-e-fu". Nie możemy do takiej sytuacji dopuścić. Każdego wychowawcę obowiązuje maksymalna lojalność wobec innych pracowników, a zwłaszcza czynne podtrzymywanie autorytetu tych kolegów, którzy mają z tym jakieś trudności. Nie wolno nigdy przejawiać zadowolenia z pochwał i pochlebstw dzieci, jeśli są one czynione czyimś kosztem!

Taka sama zasada akceptacji obowiązuje wobec kierownictwa kolonii i programu pracy wychowawczej. Jeśli nie podoba nam się pomysł jakiejś imprezy - śmiało powiedzmy o tym na radzie pedagogicznej i przekonajmy zespół do innej koncepcji. Ale jeśli - zostaniemy przegłosowani, musimy w sobie i w dzieciach wzbudzić życzliwe uczucia do tego pomysłu, który jest realizowany, nie możemy poszeptywać do dzieci "mnie się też nie podoba ten bieg patrolowy, ale kierownik kazał...". Byłaby to zupełnie fałszywie pojęta solidarność z grupą. To samo dotyczy wszelkich wzajemnych ocen pracy, które stanowczo muszą być dokonywane poza audytorium dziecięcym, zwłaszcza jeśli mają konfliktowy charakter. Zasada jednolitego frontu powinna obejmować nie tylko personel wychowawczy, ale wszystkich pracowników kolonii. Dostarczanie dzieciom prymitywnej sensacji, np. w postaci hałaśliwych awantur w kuchni, nawet jeśli odbywają się one w imię najsłuszniejszej sprawy - nie należy do dobrych pedagogicznych praktyk.

Na zakończenie trzeba dodać jeszcze, że trudna i obfitująca w napięcia praca wychowawcza ma także rzadki walor integrowania ludzi i że wiele mocnych więzów przyjaźni powstaje właśnie w toku jej wykonywania. Ale i na przyjacielskie kontakty życie kolonijne nakłada pewne ograniczenia. Nie możemy stale łączyć zajęć swojej grupy z inną, tylko dlatego że przyjaźnimy się z jakimś wychowawcą i lubimy z nim przebywać. Jeśli grupy te "nie pasują" do siebie, jeśli dzieci nie czują się ze sobą dobrze, jeśli ogranicza to swobodę naszych programowych manewrów - trzeba z tej przyjemności zrezygnować. Wszelkie wieczorne herbatki i towarzyskie imprezy personelu warte są poparcia. Ale nie mogą one naruszać normalnie przyjętych zasad współżycia między ludźmi, nie mogą przeszkadzać hałasem ani dzieciom, ani reszcie personelu. No i wreszcie, pamiętajmy, że noc jest krótka. Jeśli połowę jej poświęcimy "grze w brydża", ucierpi na tym na pewno nasza sprawność w pracy. I właśnie, mimo że jest to pozornie nasz czas wolny, nie zawsze możemy go spędzać zupełnie według własnej woli. O północy ma prawo zjawić się kierownik i dla dobra dzieci, zapędzać wychowawców do łóżek, choć są dorosłymi ludźmi.

Poradnik zamieszczamy dzięki uprzejmości Kierkola http://poradnik.kolonia.waw.pl/

I. O dzieciach

II. Przygotowania

III. Wyjazd

IV. Pierwsze dni

V. Życie codzienne na kolonii

VI. Kiedy zaczynają się kłopoty

VII. Dzieci, a rodzice

VIII. Między nami wychowawcami

IX. Ostatnie dni

Literatura

"Prośba dziecka" J.Korczak